Anioł, Anioły, Reiki, Uzdrawianie, Egzorcyzmy, Zbigniew Ulatowski, Zbyszek Ulatowski, Barbara Mikołajuk, Basia Mikołajuk, Leszek Żądło, Leszek Zadlo, Moc Anioła, Artykuły, Ogłoszenia, Regresing

2004-04-15 Zbigniew Ulatowski
Egzorcyzm - kontra moc demona.

ZBYSZEK:
Dar niesienia pomocy istotom astralnym otrzymałem po nawiązaniu współpracy z przewodnikami Trójcy Świętej. Początkowo była to ciekawość poznania innego świata. Zainspirowały mnie zjawiska, których nie można dotknąć w życiu realnym. Światła różnych barw, zagęszczone powietrze, wyczuwanie biopola, a następnie wyraźny głos podpowiedzi anioła wzbudził we mnie zachwyt. Praca ze zjawiskami nadprzyrodzonymi sprawiała mi przyjemność. Jestem szczęśliwy, że nawiązałem współpracę z moim aniołem stróżem (Julitą), gdyż wiedza i moc jaką posiadam, nie uzyskałbym w żaden inny sposób. To dzięki memu aniołowi nawiązałem współpracę z przewodnikami Trójcy Świętej na poziomie niematerialnym, co ułatwia mi pracę z istotą ludzką jak i astralną. Dzięki temu osoba schorowana powraca do zdrowia, a istota astralna może iść do światła.

Podczas jednego z ostatnich egzorcyzmów przekonałem się, jak duch może zmanipulować człowieka. Jak włada wielką inteligencją, aby osiągnąć zamierzony cel. Jak potrafi zmieniać formy osobowości i podszywać się pod kogoś, kim w ogóle nie jest, a wszystko po to, aby wzbudzić zaufanie. Robi wszystko, aby pokazać w sobie dobroć, cierpliwość i spokój, próbuje nawet nawiązać współpracę. Demon, szatan czy strzyga nie boi się niczego ani nikogo, nie straszna jest dla niego woda święcona, krzyż z Jezusem, nie boi się ostrzy czy mocy Tybetu . Moc i siła umysłu też nie robi na nim wrażenia. Ogień jest dla niego żywiołem, w którym czuje się przyjemnie, mimo że płonie.

Opisywany poniżej egzorcyzm, który wykonałem, był dla mnie nowym doświadczeniem, aczkolwiek mógł zakończyć się opętaniem mojej osoby. Udowodniłem, że próba, jakiej zostałem poddany przez moich przewodników, zakończyła się moim sukcesem. Udowodniłem memu aniołowi i przewodnikom, jaką miłością, czystością i wiarą jestem im oddany. Wszyscy przez okres życia jesteśmy poddawani próbom i od nas zależy, czy wytrwamy w postanowieniu, czy zwątpimy w samych siebie i poddamy się wpływom astralnym.

Nie chciałbym w tym artykule kogokolwiek straszyć mocami ciemności, lecz chcę ostrzec, jak wielkie zagrożenie czyha na nas, aby zawładnąć naszym umysłem i duszą. Mam na myśli tu te osoby, które wchodzą w świat duchów z ciekawości lub bezmyślnie wywołują je dla zabawy. Nie myślę tu o egzorcystach, którzy mają świadomość o swych czynach. I my również możemy paść ofiarami opętania w przypadku nieumyślnego błędu. Artykuł ten rozjaśniam białym światłem, aby wyeliminować wszelkie zło, które opisuję. Przykład, który opisuję nie jest moją halucynacją czy wyobrażeniem, gdyż wraz ze mną doświadczyły tego jeszcze trzy inne osoby.

Otrzymałem zlecenie, żeby uwolnić pewną kobietę od opętania astralnego. Po zdiagnozowaniu na zdjęciu stwierdziłem że jest pod bardzo silnym wpływem energii astralnej. Energia ta była tak potężna, że podczas diagnozowania chłód rozchodził się około pól metra w promieniu zdjęcia, a włosy na mojej ręce, w której trzymałem wahadło, były wyprostowane i paraliżowało mi rękę do łokcia. Odwróciłem zdjęcie i odstawiłem na pewien czas, aby się zneutralizowało spokojem przed egzorcyzmem. Zbliżała się północ. Wszystkie egzorcyzmy ze zdjęcia wykonuję po północy, gdy ciało fizyczne śpi. Wówczas istoty astralne również są w stanie uśpienia. O dziwo - tym razem było inaczej.

W owym czasie w moim mieszkaniu byli obecni uczniowie Reiki i moja żona. Jak zwykle poprosiłem żonę - Anię, aby kontrolowała egzorcyzm w kanale przekazu. W międzyczasie wziąłem zdjęcie i z pewnością siebie postanowiłem iść do gabinetu, by oczyścić tę osobę. Nagle - poczułem potrzebę skorzystania z WC. Położyłem zdjęcie i wyszedłem na krótko, bo w chwili wejścia do WC już nie czułem tej potrzeby. Wróciłem - wziąłem zdjęcie i wyszedłem. W gabinecie przygotowałem wszystko do rytuału, zabezpieczyłem ochronę i zaczęło się. Było spokojnie, czułem na sobie ochronę mego anioła stróża. Przewodnicy Trójcy Świętej pomagali mi stworzyć kanał świetlisty i zabezpieczenie. Początkowo wszystko szło po mojej myśli. Widziałem jasność, kiedy istoty astralne odpływały w stronę światła i nie wyczuwałem nic złego. W pewnym momencie jasny kanał zaczynał przybierać barwę czerwieni, jakby płonął żywym ogniem. Na tle tej czerwieni ukazała mi się postać dużego czarnego skrzydlatego ptaka z zasłoniętą jasną głową. Nie bałem się, ponieważ myślałem, że to przewodnik ducha św. który potem mi się w ten sposób przedstawił. Dziwiłem się tylko, że jest czarny, gdyż znam go jako śliczne fioletowo złote światło, a w innej postaci go nie widziałem. Bezmyślnie słuchałem jego inteligentnych i miłych słów. Powiedziałem tylko: "no dobrze, jak żeś się ujawnił, to moja Ania cię namaluje". Nie myśląc dużo zacząłem kontynuować egzorcyzmowanie osoby na zdjęciu. Nakreśliłem klucz egzorcystyczny prosząc przewodnika Ducha Św. o otwarcie bramy do świata Boga. W tym samym momencie skrzydlata postać zasłoniła mi widoczność potężnymi czarnymi skrzydłami. Byłem zaskoczony, że w ten sposób współpracuje ze mną, zamiast mi pomagać to mi przeszkadza. Mówiłem dużo głośno i wyraźnie. Wyczuwałem ciepło ochrony mego anioła, spokojny i cichutki szept dochodził do mych uszu: "nie przerywaj" - odruchowo w takiej sytuacji unosiłem do góry sztylet Wadżry i nakreśliłem klucz Atlantydy prosząc o kryształową moc i białe światło. W tym samym momencie coś mi odbierało głos. Stworzył się silny wir chłodu, a mój potencjalny duch św. zaczął się rozpuszczać i wraz z tą czerwienią odchodzić w stronę światła. Kanał rozświetlił się ślicznym kolorem błękitu. Sprawdziłem zdjęcie - osoba na nim była czysta od wpływów astralnych. Poprosiłem przewodników o ochronę osoby egzorcyzmowanej, zakończyłem rytuał. Podziękowałem Bogu za ochronę, przewodnikom za współpracę i memu aniołowi za opiekę. Wychodząc tylko myślałem : "dlaczego ducha św. wciągnęło w kanał do światła?".

Po przyjściu do mieszkania dopiero dowiedziałem się, z kim w ogóle miałem do czynienia i dlaczego tak się stało. Pierwszy raz miałem do czynienia z tak inteligentną istotą, jakim był demon - władca ciemności. Był to mój pierwszy egzorcyzm, po którym nie mogłem wydobyć normalnego głosu, mówiłem szeptem jeszcze przez kilka dni.

Nie wiem, co by się stało, gdybym zwątpił w obecność przewodników i anioła. Dowiedziałem się później od Julity, że była to próba wytrwałości w postanowieniu zamierzonego czynu egzorcystycznego, czy nie dam się namówić na przerwanie rytuału. Co prawda nie byłem sam, ale nie wtrącano się, gdyż to miało być dla mnie nowe doświadczenie, abym dowiedział się, jak demon może być słodki i inteligentny, ażeby zawładnąć duszą ludzką i żebym mógł to doświadczenie opublikować ku przestrodze innym. Lecz każdy ma własną wolę i niech robi jak uważa.
W ten sposób ukazano mi, że wszystko co złe, może być zwalczone. Każdy, nawet najsilniejszy, ma czuły punkt i lęka się, mimo swej siły. Tak też i demon niczego się nie boi, a rozpuścić go można czystym białym światłem, które płynie od Boga.

ANIA :
Zbyszek przygotowując się do egzorcyzmów poprosił mnie, abym oglądała mentalnie przebieg tego egzorcyzmu w obecności córki osoby egzorcyzmowanej i jej męża, którzy przybyli do nas na kurs I stopnia Reiki. Aneta - tak miała na imię córka osoby egzorcyzmowanej - już przed przystąpieniem na I stopień Reiki miała rozwinięte jasnowidzenie, które po inicjacjach się pogłębiło.

Przed każdym egzorcyzmem przewodnicy Zbyszka przygotowując go tworzą kulę świetlistą, która ma za zadanie chronić go w czasie rytuału .Kiedy Zbyszek znienacka bierze zdjęcie w swoje ręce, aby udać się na egzorcyzm - dusze opętujące osobę ze zdjęcia nie mają szans ucieczki przed rytuałem, gdyż świetlista kula ochronna stworzona przez przewodników nie pozwala im się wydostać.
BR> Jednak owego dnia było inaczej. Inteligentna dusza manipulowała Zbyszkiem. Zbyszek chciał iść do gabinetu, aby wykonać rytuał egzorcystyczny na wyżej opisanej osobie. Trzymając w ręku zdjęcie był jednak zmuszony udać się do łazienki za potrzebą. Położył wówczas zdjęcie na stole. Tym sposobem zdjęcie uwolnione zostało od kuli ochronnej przewodników. W pewnej chwili poczułam jak ze zdjęcia popłynął chłód, ale nie przywiązywałam wtedy do tego wagi, że coś uciekło, że mogą być kłopoty podczas egzorcyzmu. Po chwili Zbyszek wrócił z łazienki, wziął zdjęcie i udał się do gabinetu. Po jego wyjściu zauważyłam, jak aniołowie Anety i Grzesia zakładają im ochronę. Jednocześnie poczułam, jak Zonias otulił mnie swoją świetlistą ochroną. W tym momencie uświadomiłam sobie, że chłód, który poczułam ze zdjęcia stanowi jakiś problem - skoro nasi aniołowie bez naszej prośby otulili nas ochroną świetlistą. Zonias subtelnie i delikatnie powiedział mi, że jest zła energia blisko naszego pomieszczenia - konkretnie w kuchni.

Powiedziałam wtedy Grzesiowi i Anecie, że mogą być kłopoty podczas egzorcyzmu, że jeden z bytów uciekł Zbyszkowi i jest w kuchni. Natychmiast dodatkowo nakreśliłam klucz mistrza reiki tworząc świetlistą kulę ochronną i otoczyłam nią siebie Grzesia i Anetę. Gdy rozpoczął się egzorcyzm, zaczęłam mówić przebieg jego wydarzeń. Anetka poprzez mentalny przekaz mojego mistrza duchowego widziała to samo co ja.

Otóż przebieg egzorcyzmu był całkiem inny od tych, które widziałam. Z początku egzorcyzm przebiegał spokojnie. Byty wychodzące ze zdjęcia wchodziły w świetlisty kanał. W pewnej chwili zauważyłam świetlisty talerz stworzony przez przewodników duchowych Zbyszka i inne istoty świetliste, który unosił się począwszy od powierzchni naszego mieszkania ku górze, gdzie znajduje się gabinet. Talerz ten odczuliśmy jako silną wibrującą energię, która jakby nas kołysała i unosiła do góry. W tym momencie kanał zmienił barwę na czerwień ognistą. Po chwili od dołu ognistego kanału zauważyłam świetlisty talerz, który jakby wepchnął w kanał demona w formie czarnego ptaka z dużym dziobem. Stojąc w kanale ognistej czerwieni jakby dyskutował ze Zbyszkiem, czyli medium tego egzorcyzmu.

Po chwili podstawa świetlistego talerza, na którym stał demon otoczyła go w kulę błękitu i wepchnęła go do kanału, a kanał z ognistej czerwieni zmienił kolor na świetlisty błękit. Gdy skończył się egzorcyzm, w kanale błękitu ukazało się białe światło.

Po wspólnej dyskusji i relacjach tego wydarzenia doszliśmy do jednego wniosku.
Dusza, która chciała zmanipulować Zbyszka, była inteligentna, manifestowała wysokie uduchowienie, ale była zła. Chciała przechytrzyć egzorcystę, jednak jej się nie udało. Po raz kolejny zwyciężyła miłość, wiara, dobroć i chęć niesienia pomocy istocie ludzkiej.

ANETA :
Będąc na kursie I stopnia Reiki u Zbyszka wraz z mężem Grzegorzem doświadczyłam niesamowitego zjawiska w czasie trwania egzorcyzmu. Egzorcyzm rozpoczął się po północy. Małżonka Zbyszka - Ania podczas tego egzorcyzmu patrzyła w przestrzeń i relacjonowała, co się dzieje. O dziwo, byłam zaskoczona, że widziałam to samo co Ania.

Gdy Zbyszek poszedł do gabinetu, Ania przygotowała nas do oglądania egzorcyzmu. Wprowadziła nas w krótką medytację. W pewnej chwili Ania powiedziała nam, że nasi mistrzowie duchowi zakładają nam świetliste ochrony bez skierowania do nich prośby, co świadczy, że będą kłopoty w czasie egzorcyzmu. Po chwili oświadczyła nam, iż jej anioł stróż przekazał jej informację, że jeden z bytów uciekł ze zdjęcia i ukrył się w kuchni. Ania jako mistrzyni Reiki ochroniła nas dodatkowo białym światłem tworząc świetlistą kulę. Gdy znajdowaliśmy się w tej kuli, zaczęliśmy oglądać przebieg egzorcyzmu. Na początku widziałam jasny kanał, odchodzące w ten kanał byty. W pewnej chwili poczułam wibrację energii, jakby mnie coś kołysało i unosiło do góry (okazało się, że był to świetlisty talerz, o którym mówiła Ania). Gdy czułam wibracje świetlistego talerza, kanał zmienił barwę na kolor ognistej czerwieni i w nim ujrzałam czarnego ptaka z dużym dziobem. Skrzydła jego były złożone, a jego wygląd wywoływał we mnie lęk i przerażenie. Z przerażeniem patrzyłam, jak ten demoniczny ptak dyskutował ze Zbyszkiem. W tym momencie nastąpił we mnie lęk, czy Zbyszek sobie z tym poradzi . Jednak po chwili zauważyłam, jak demon zostaje otoczony światłem i rozpuszczony w świetlistym kanale. Na koniec kanał zaświecił się błękitem i białym światłem.

Byłam zdumiona tym zdarzeniem, gdyż relacja, jaką przekazywała nam Ania, była identyczna z moim jasnowidzeniem.
W czasie kursu nauczyłam się mądrej wiedzy jak z niej korzystać. Wcześniej widziałam swojego anioła, ale nie tak wyraźnie, jak po inicjacjach na I stopień Reiki.
Jestem zadowolona z pobytu na seminarium u Zbyszka i Ani, i zamierzam zdobywać dalszą wiedzę w tym kierunku.

ZBYSZEK:
Moje doświadczenia, które publikuję dla swoich czytelników, mają jednocześnie za zadanie ukazać, co jest dobre dla człowieka, co można zrobić dla siebie i otoczenia, aby ochronić się przed złem. Dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami, ponieważ moje zadanie to niesienie pomocy innym, kierowanie się miłością do wszystkiego, co mnie otacza.

©2005 Zbyszek Ulatowski · wykonanie strony: enedue.com