Anioł, Anioły, Reiki, Uzdrawianie, Egzorcyzmy, Zbigniew Ulatowski, Zbyszek Ulatowski, Barbara Mikołajuk, Basia Mikołajuk, Leszek Żądło, Leszek Zadlo, Moc Anioła, Artykuły, Ogłoszenia, Regresing

2007-03-25 Zbigniew Ulatowski, Agnieszka Niemyjska
REGRESYWNE UZDRAWIANIE – MOCNEGO ANIOŁA

Mens abhorret incerta  {Umysł lęka się niewiadomego}
 
    Moc Anioła Stróża dodaje sił, by wzbogacać nasze wnętrze i doskonalić wiedzę. Tak jak pisałem w poprzednich artykułach, po zdobyciu tytułu Wielkiego Mistrza Reiki Usui nie zatrzymałem się tylko na tej wiedzy, jaką przekazali mi moi Mistrzowie, którzy mnie inicjowali. Przekazana wiedza była skromna i nie dawała mi satysfakcji, by iść tą drogą profesjonalnie i zgodnie z powołaniem. Wierzyłem, że znam ją, ale muszę się na nią otworzyć. Nie czytałem książek, by nie podszywać się pod wiedzę innych, słuchałem wewnętrznego głosu i umacniałem w sobie wartość podpowiedzi, które do mnie płynęły z przestrzeni.. Po nawiązaniu kontaktu z moją opiekunką duchową i nauczycielem przewodnikiem miałem obraz jasny i wyraźny, by podążać własną drogą. Początkowo przekazy były dla mnie niezrozumiałe, ponieważ nie umiałem czytać między wierszami słów  „Julity” (mojego Aniołka). Wiedza przychodziła stopniowo. Nie ponaglałem mojego Aniołka, wiedząc, że jeśli nadejdzie odpowiedni czas, zostanie mi to przekazane. Wszystkie słowa płynące od  mojej przewodniczki wdrażałem w życie i umacniałem w sobie, by profesjonalnie iść drogą posłania, z jakim przyszedłem na ten świat.
   Dziś już jestem pewien , że idę drogą miłości i prawdy.
   Dziś już wiem , że droga, jaką podążam jest słuszna i czysta.
   Dziś już wiem, że jestem prowadzony anielską miłością i nie wolno mi zboczyć z tej drogi, gdyż jest drogą posłania.
   Dziś już wiem, że każda udoskonalona zmiana zaniżonych, niepełnych wartości prowadzi do doskonałości.
   Lękamy się tego, co jest nam nieznane i nie potrafimy otworzyć się, by poznać to, czego nie wiemy.
   W zasadzie człowiek obawia się wszystkiego, co go otacza. Boimy się o  przyszłość i cofamy się do tego, co już przeżyliśmy. Boimy się zmian i obawiamy się otworzyć na nowe wyzwania,  nie potrafimy wyznaczyć sobie celu życia i  realizować go. Żyjemy w codzienności lęku i nie umiemy otworzyć się na to, co w nas jest najpiękniejsze i co sprawia nam radość. Gubimy się - umacniając w sobie narzucone nam zasady i regułki wymyślone przez innych.
   Po skreśleniu mnie z listy regreserów za prawdę  zrozumiałem, że powinienem iść własną drogą i udoskonalać ją, by w sposób doskonały pomagać potrzebującym. Prawdą jest, że poznałem wiedzę, ale była ona dla mnie zbyt skromna  i zaniżona w tym, co miałem robić. Poznane regułki i zasady nie dawały mi satysfakcji, ponieważ moje oczekiwania i oczekiwania  innych spełniały się w wydłużonym czasie. Wiedziałem, że należy coś zmienić i udoskonalić, by efekt uzdrowienia przybrał natychmiastowy rezultat. 
   Nic nie dzieje się przypadkowo.
   Na pewnym etapie naszego życia otwierają się nam oczy i zauważamy, że idziemy w błędnym kierunku,  ku niskiej wartości i niedoskonałości.
   Życie nauczyło mnie, by podejmować swoje własne decyzje nie patrząc na to, co mówią i myślą o tym inni.
   Dziś wiem, że nie należy iść narzuconą nam drogą regułek i zasad niezgodnych z naszym przekonaniem. Szukając potwierdzeń swoich decyzji możemy natknąć się na sprzeciw, a gdy zrezygnujemy z pomysłu, inni wykorzystają go i wdrożą w ramach swoich niedoskonałych zasad.
   Dziś wiem, że decyzja, jaką podjąłem, jest słuszna i nie pozwolę zmienić tego, co przynosi dobro i radość w życiu innych.
 
      REGRESYWNE UZDRAWIANIE:
 
polega na tym, że cofając klienta w przeszłość na trzeźwo i przytomnie uwalniam go od bagażu przeszłości i to uzdrawia wszystko, co jest powodem jego cierpienia. W sesjach wykorzystane są nie tylko słowa terapii regresywnej,  które prowadzą w przeszłość, by zauważyć kim byliśmy. Samo słowo wybaczam to zbyt mało, by zostać uwolnionym od przyczyny i skutku zaistniałej sytuacji. Racjonalne wybaczanie, transformacja i uzdrowienie musi iść w parze. Regreser uzdrowiciel widzący blokady w polu aurycznym pomaga uzdrowić klientowi poziomy ciał subtelnych, zastępując wybrany brud energetyczny czystą energią miłości.
 
  Jest to nowa metoda regresingu i teraz już nikt nie będzie mógł mi powiedzieć , że nie zasługuję by robić coś co jest tylko moje . Metoda jest podobna a tak naprawdę inna, po prostu bardziej doskonała. Mam nadzieję , że zostanie zaakceptowana przez grono potrzebujących pomocy i chętnych by się tego nauczyć.
  Jeśli tak się stanie to uruchomię Roczną Szkołę Regresywnego Uzdrawiania.
 
                               SESJA REGRESYWNEGO UZDRAWIANIA.
 
               AGNIESZKA:
 Witam Was Kochani, z Miłością!
 
Piszę, żeby podzielić się moimi odczuciami z wszystkimi czytelnikami tej strony. Jednocześnie zwracam się do wszystkich  niedowiarków i sceptyków, gdyż wszystko, co się dzieje i wychodzi poza ludzkie ograniczone podejście jest przyjmowane sceptycznie i z ignorancją, ale i sceptycy się nawracają, jeżeli nawet nie wierzą a doświadczą, to ich ułuda zniknie i przecierają swe oczy ze zdumienia, z powodu tego, co widzą czy czują.
  Ach, my naiwni, tyle jeszcze pięknych, nieodgadnionych zjawisk przed nami, tyle cudownych chwil do przeżycia, tyle krajobrazów do odkrycia. Należy wyjść ze swej skorupki ograniczonego mózgu i zaufać swojej intuicji, swojemu Wyższemu  JA. Prawdziwe JA zwykle jest tłumione i spychane na samo dno duszy i czasami tylko wychodzi z ukrycia, aby dusza mogła sobie załkać, lecz znów się chowa przytłaczane z tym, czym sobie nie radzimy.
  Ile to może trwać?
  Pytanie dotyczy każdego w aspekcie tylko i wyłącznie indywidualnym, gdyż takie właśnie są dusze poubierane i poprzebierane za postacie w bajkach, w których się spotykają, jak kukiełki sterowane korupcją, polityką i mediami, aby wszystko było kontrolowane i nie wymykało się spod kontroli.
Wszyscy żyjemy, przepraszam, prawie wszyscy, w zakłamaniu naszych dusz i umysłów, jak ślimaki, chowamy się w skorupce naszych płytkich myśli i wspomnień z przeszłości, byłych wcieleń, które już przecież nie istnieją i nie wrócą. A jednak trzymają nas w garści i ściskają owijając w kokon.
 
Sedno tego wszystkiego to:
kto wyjdzie z kokonu nieuświadomionych wspomnień, myśli i złudzeń- będzie wolny.
 
  Jedną z metod wygrania tej walki jest regresywne uzdrawianie u Zbyszka. Zbyszek to fenomen, cudowna istota, jedyny w swoim rodzaju, wie, co nas głębi, potrafi pomóc, potrafi wstrząsnąć bezinwazyjnie. Terapia bezpieczna nawet dla tych, co się boją zajrzeć w swój okaleczony umysł i zapuścić w rejony nieznanego, czy raczej doskonale znajomego, ale tak głęboko ukrytego, że wolimy, aby nas obciążało nieskończenie długo i gniotło sprawiając ból na wszystkich poziomach ciała i psychiki.
  Och, my biedne małe kukiełki, tak lubimy się nad sobą użalać i chować do mysiej nory, żeby nie być pożartym przez kota, ale ci szczęśliwcy, co się zbuntują i odważą, zobaczą, że kot jest jedynie wytworem ich własnego umysłu.
 
          Clarissa Pinkola Estes, w swojej książce pt. „Biegnąca z wilkami” pisze:
 
„Przełam chęć czucia się bezpieczną.
Wykraczam poza uciekanie.
Sens życia i śmierci to bezcenna perła, niezrównany skarb.
-co powinno dzisiaj umrzeć, żeby pobudzić więcej życia?
-co powinno umrzeć, choć boję się na to pozwolić?
-co powinno umrzeć we mnie, żebym mogła kochać?
-jakich niepięknych rzeczy się boję?
-co mogę dziś zrobić z mocą niepięknego?
-co powinno umrzeć?
-co powinno dzisiaj żyć
-jakie życie boję się urodzić?
-jeżeli nie teraz to kiedy?
-zobacz, co robisz naprawdę, a nie to, co chcesz myśleć, że robisz.”
 
      Regresywne uzdrawianie wymaga odwagi i determinacji zmierzenia się z samym sobą, odblokowania się,
żeby jak najgłębiej dotrzeć w  swoje uczucia, doświadczyć i uwolnić się, to nie zabawa., to płacz ciała i naszych emocji zakutych w kajdany o wolność:
„uwolnijcie nas- krzyczą- uwolnijcie siebie”.
 
      Trudno mi opisać to, czego doświadczyłam podczas regresywnego uzdrawiania u Zbyszka, gdyż są to głównie emocje, od których się uwolniłam a Zbyszek pomógł mi to uzdrowić i już ich nie czuję, jakby nie należały  już do mnie, lecz do kogoś innego. Było to jak kąpiel w lodowatym morzu, podczas której doznałam różnych niedomagań ciała, jak np. tężyczki dłoni, nóg czy szyi itp., wtedy to ciało wysuwa się na plan pierwszy i żeby się uwolnić, należało wybaczyć. Poddałam się temu wybaczaniu, gdyż inaczej wiedziałam, że będę się miotać, aż w końcu utonę. Współpraca klienta i uzdrowiciela jest bardzo ważna, należy się nastawić na całkowite uwolnienie i zaufać prowadzącemu i Aniołom.
.
Po prostu:
 przestań myśleć, przestań analizować i poddaj się temu.
 
         Po to przyszliśmy na świat, aby czegoś doświadczyć, więc róbmy to, co jest w nas, to, co jest naszym marzeniem i pragnieniem,  nie wdawajmy się w bezsensowne gierki zła, nienawiści, szantażu, złości. Całe piękno jest w nas i funkcjonuje w naszej  istocie jako dobro, doskonałe i cudowne, oświetlone miłością a jeżeli myślimy, że nie, to po prostu prosi o odrobinę światła. Słowo każdego z nas jest pieczęcią albo codzienną modlitwa i to my sami musimy dążyć do doskonałość. Umacniając w sobie naszą wartość i miłość do samego siebie, poznamy całe piękno jakie jest w nas ..
 
              SESJA PRENATALNA
       „Owoc nie może być lepszy od drzewa, które go zrodziło”.
     Czemu nie chciałam wyjść z brzucha matki, czego się bałam, tak bardzo, że aż się zapierałam, tak bardzo, że to bolało, nie tylko ręce, serce, ale i dusza?
     Czego się bałam, że moja mamusia cierpiała, skurcze utrzymywały się w czwartek, piątek, sobota i w końcu niedziela?
     Czego bałam się powiedzieć lub doświadczyć ?
     Co było tak raniące, że siedziało we mnie tak głęboko?
     Teraz wiem - bałam się braku miłości.
     Strach czy miłość, co wybrać?
     Nadzieja wygrała.
 
„Bezgraniczną życzliwość miejcie dla całego świata, w górze, na dole i na wszystkie strony- bez nienawiści, bez rywalizacji” tak mówi Suttanipata
 
      Trzy godziny prawie rozprostowywałam ręce i płakałam, moje dłonie tak się powyginały jak korzenie drzew, które chcą wrosnąć w ziemię byle dalej zahaczyć. Oczy tak piekły, jakby miały mi się wylać z gałek ocznych, a nogi ścierpły, szczególnie od kolan w dół , na szczęście słyszałam głos Zbyszka i to on mnie prowadził.
      Mówił spokojnym anielskim głosem wybacz – wybacz sobie i wybacz wszystkim tym, którzy się przyczynili do tego, że cierpisz, wybacz również i tym, których Ty skrzywdziłaś - wybaczałam, z bólem, ale wybaczałam.
     W pewnej chwili  powiedziałam:
poczekaj, wolniej, muszę się zastanowić, jak wybaczyć i czy rzeczywiście wybaczyć, ale Zbyszek stanowczo kierował sesją uzdrawiania i umacniał we mnie wiarę, jakiej mi brakowało. Odliczał wszystko to, co tworzyło zwątpienie i ból. Umacniał we mnie miłość do siebie i innych. Jego słowa docierały do mych uszu i rodził się spokój, gdy słyszałam, że   każdy zasługuje na wybaczenie, daj szanse sobie i innym – WYBACZ - by odrodzić się i żyć  od nowa.
 
     Na trzeźwo i przytomnie podczas sesji słyszałam głos Zbyszka, który mówił:
 
   „W imię Chrystusa uzdrawiam Cię i uwalniam od całego bagażu,  który tworzy w Tobie chaos i powoduje lęk, obawę, przerażenie i nie pozwala Ci zauważyć piękna, jakie jest w Tobie. Uwalniam Cię od bólu , niepokoju i zwątpienia a umacniam miłość, odwagę i spokój. Wybacz, a i Tobie zostanie wybaczone. Gdy odliczę od trzech do zera uwolnisz się od tego, co Cię niszczyło, dręczyło i nie dawało spokojnie żyć. A całe piękno, które umocniłaś w tej sesji przeniesiesz do życia realnego i umocnisz w sobie odwagę i miłość, jakiej Ci brakowało”.
    Słowa te uspokoiły mnie i poczułam, jak ciało moje zaczyna wchodzić w stan spokoju. Zbyszek pracował nade mną nie tylko słowami terapii regresywnej, ale i energetycznie. Byłam szczęśliwa, gdy wszystkie skurcze rozluźniały się i ciało moje wracało do normy.
   
„Jeżeli mówisz, mów o miłości.
Jeżeli upominasz, upomnij z miłości.
Jeżeli przebaczasz, przebaczaj z miłości.
Połóż w głębi serca korzeń miłości.
Z tego korzenia wyrosnąć może tylko dobro.”
 
/Augustyn z Hippony/
 
                                 

Życzę wszystkim z całego serca, abyście byli szczęśliwi, byście byli zdrowi, żyli bezpiecznie i byli wolni, jak ptaki na niebie, co krążą dla czystej przyjemności latania i najważniejsze: abyście kochali i wybaczali.

 Z całego serca dziękuję Zbyszkowi, jego drugiej połówce światła- Basi za piękny pobyt w Elblągu i za wszystko, czego doświadczyłam, czego się nauczyłam. Korzystając z okazji tego artykułu pozdrawiam małą Basię (Baję), radiestezyjną Basię oraz Małgosię.
 


©2005 Zbyszek Ulatowski · wykonanie strony: enedue.com